Przyganiał kocioł garnkowi...

Ocena użytkowników:  / 3

Rok 2011 zakończył się na wesoło dzięki wypocinom redaktorzyny periodyka Szachy Szachy:

By redaktorek pisemka szachowego Szachy Szachy, Piotr Kaczorowski

Rok czarnej propagandy zarządu Polskiego Związku Szachowego

31.12.2011 11:24 Kończy się rok czarnej, czyli kłamliwej, propagandy. Arcymistrz Dariusz Świercz ma ranking 2583. Daje mu to 12 miejsce w Polsce, 236 w Europie, 300 na świecie. W swoim roczniku jest 5 na świecie, w wśród juniorów - 14. Stan na 1 stycznia 2012 roku. Ciekawym przykładem jest tekst Jerzego Ziemackiego zamieszczony w tygodniku "Tydzień nowości". Autor nie jest zarejestrowany związku szachowym, ale nazwisko ma szachowe dwóch braci o sile gry kandydatów na mistrza, obecnie by mieli ranking około 2300. Przyjmijmy, iż to przypadek. Dariusz Świercz. Dać światu mata Tytuł jakiś taki dziwny. Kropka, zamiast na końcu zdania stoi w środku. A może autor nie wie, iż imię i nazwisko nie może być zdaniem? Druga część tytułu nie zawiera orzeczenia. A treściowo chyba chodzi o jakąś rewolucję. Inwestuje w niego Bill Gates, obserwuje Garri Kasparow. Autor nie wie, iż Amerykanin nie ma obecnie nic wspólnego z firmą Microsoft. A po co Kasparow miałby obserwować kogoś trzysetnego na świecie? Jest zaprzeczeniem stereotypu szachisty. Nie pije kawy, przed partią lubi zjeść mięso. Ma sylwetkę atlety. Codziennie biega, ćwiczy pływanie i gra w ping-ponga. To prawda, szachiści piją kawę w tempie łyk na każde trzy posunięcia. Nigdy nie słyszałem, żeby szachiści byli wegetarianami. Szachiści mają różne sylwetki, a zawodowcy uprawiają różne sporty, żeby mieć siły do gry. Po raz pierwszy zasiadł do szachów, gdy miał cztery lata. W wieku 14 lat został najmłodszym arcymistrzem w Polsce. Nawet legendarny Garri Kasparow jako 14-latek nie grał tak dobrze. Zasiadł... I długo usiedział? W wieku 14 lat został arcymistrzem na sztuczce, gdyż miał przez kilkanaście godzin ranking powyżej 2500. Na liście rankingowej miał 2501 dopiero w wieku 16 lat. Ostatnie zdanie jest ordynarnym kłamstwem. Darek nie gra teraz tak dobrze, gdy Kasparow miał 12 lat. I nie wiadomo, czy kiedyś będzie. Robert Fischer został arcymistrzem w wieku 15 lat za.... awans do turnieju pretendentów, czy po pierwszej dziewiątki świata. Polskim supertalentem w 2009 roku zainteresowała się firma Billa Gatesa. Dariusz Świercz jest obecnie jedynym polskim szachistą sponsorowanym przez Microsoft. Dzięki temu może mieć konsultacje z najlepszymi trenerami na świecie. Microsoft nie jest już firmą Gatesa. Czy tylko za pieniądze tej firmy można wynająć trenera? Obecnie Arcymistrz Dariusz Świercz nie ma trenera. Jak przystało na mistrza szachowego, najłatwiej przychodzi mu matematyka.. To dobrze, ale nie ma przełożenia umiejętności matematycznych na szachowe. Polscy arcymistrzowie, chyba poza Adamem Kuligowskim, nie byli tytanami matematyki. Arcymistrzynie też nie. Przez lata zimnej wojny mistrzami świata zostawali reprezentanci ZSRR. Mieli w garści potężny atut: przepastne archiwa rozegranych partii. Dziś wszystkie te archiwa Darek ma na pulpicie laptopa. Można je ściągnąć za darmo z internetu. Bazy danych zawierające miliony partii mieszczą się obecnie na jednej płycie CD. Komputer Darka ma ultraszybki procesor. – Mówię na niego kombajn – śmieje się. Kolejne kłamstwa. Skąd można mieć przepastne archiwa, które nigdy nie były publikowane? Na przykład w bazach nie ma partii z mistrzostw Polski, które są zapisane na papierze. Kolejne kłamstwo samo się demaskuje, ponieważ wszyscy mają dostęp do wszystkich partii, a różnie grają. Cały akapit jest obraźliwy dla Dariusza, poniża jego inteligencję. Bredni i nieprawdziwych informacji jest w tym tekście reklamowym mnóstwo. Szachiści i matematycy łatwo je dostrzegają. Widzą fałsz okiem nieuzbrojonym. Takie teksty psują wizerunek szachów nie tylko dlatego, iż autor ma problemy z językiem polskim. A wystarczyłoby napisać, iż Darek odniósł wielki sukces, na który ciężko zapracował, iż w dalszym ciągu ciężko trenuje i rozwinąć to. Arcymistrz Dariusz Świercz ma ranking 2583. Daje mu to 12 miejsce w Polsce, 236 w Europie, 300 na świecie. W swoim roczniku jest 5 na świecie, w wśród juniorów - 14. Stan na 1 stycznia 2012 roku.

Zdumiewający jest brak konsekwencji redaktorzyny Piotra Kaczorowskiego miernej jakości pisemka Szachy Szachy (wiem z własnego doświadczenia - kupiłem dwa numery tego Panie Boże przebacz pisma szachowego i uważam wydane pieniądze za wyrzucone w błoto) w walce o czystość języka polskiego. Bez wahania przetłumaczył nazwę czasopisma Newsweek na język polski (a może "Tydzień nowości" jest wydawany przez wydawnictwo Piotruś - czy ktoś o tym tygodniku słyszał?), a do dzisiaj nie przetłumaczył nazwy swego czasopisma. Jeżeli Piotr Kaczorowski zdecyduje się na zmianę nazwy swego pisemka, to uprzedzam lojalnie, że mam prawo autorskie do nazwy "Szachy Szachy".

Kolejny akapit:

Dariusz Świercz. Dać światu mata Tytuł jakiś taki dziwny. Kropka, zamiast na końcu zdania stoi w środku. A może autor nie wie, iż imię i nazwisko nie może być zdaniem? Druga część tytułu nie zawiera orzeczenia. A treściowo chyba chodzi o jakąś rewolucję.

Piotrusiu, chyba coś Ci się pomyliło. Spytaj swoją psycholożkę albo swoich nicków, żeby Ci wyjaśnili, jak to jest z tym językiem polskim, bo mam wrażenie, że masz z tym poważne problemy. Najpierw stwierdzasz, że jest to tytuł, a następnie próbujesz udowodnić, że tytuł powinien składać się z pełnego zdania. I ta kropka w środku. Moje ostatnie zdanie nie zawiera orzeczenia, ale chyba nie jest pozbawione sensu. Masz na swoim forum nauczycielki, może udzielą Ci bezpłatnych korepetycji (nie tylko brydżowych).

Inwestuje w niego Bill Gates, obserwuje Garri Kasparow. Autor nie wie, iż Amerykanin nie ma obecnie nic wspólnego z firmą Microsoft. A po co Kasparow miałby obserwować kogoś trzysetnego na świecie?

Znów, Piotrusiu, błądzisz. Bill Gates jest ciągle chairman of the board Microsoftu. Jeśli nie rozumiesz tego zdania, to mogę Ci je przetłumaczyć na Twój ojczysty język, który kaleczysz. Co do Kasparowa, zgadzam się z Tobą, też nie obserwuję zawodników z trzeciej setki świata.

Nie kwestionuję toku myślenia Piotra Kaczorowskiego w następnym akapicie, ale ostatnie zdanie

Robert Fischer został arcymistrzem w wieku 15 lat za.... awans do turnieju pretendentów, czy po pierwszej dziewiątki świata.

znów wymaga korekty. Zastanów się, kolego redaktorze Szachy Szachy, dlaczego?? I co się stało? Przecież przetłumaczyłeś Bobby Fischer na Jakub Fischer.

Microsoft nie jest już firmą Gatesa.

Wyjaśnię, może to w końcu do Ciebie dotrze. Bill Gates aktualnie zamuje się fundacją, którą założył wspólnie z żoną. Fundacja ta czerpie środki z firmy Microsoft. Podobny mechanizm występuje w Fundacji na Rzecz Popierania Rozwoju Bartłomieja Maciei, tyle że Polski Związek Szachowy jest jednym z darczyńców tej fundacji. Po wprowadzenia reżimu Twojego przyjaciela Tomka, fundacja ta przestała mieć długi, a nawet jest dochodowa.

Arcymistrzynie też nie. Kolejne kłamstwa.

Ale się plączesz. Gdzie są orzeczenia w tych Twoich zdaniach?

Takie teksty psują wizerunek szachów nie tylko dlatego, iż autor ma problemy z językiem polskim.

A czy Ty nie zepsułeś wizerunku szachów turniejem-widmo, za co zostałeś zdyskwalifikowany jako sędzia szachowy?

 

 

Redaktor Szachy Szachy raz jeszcze

Ocena użytkowników:  / 1

Kolejny cytat wypowiedzi Redaktora Szachy Szachy, kolegi Piotra Kaczorowskiego:

Natomiast arcymistrz Mateusz Bartel słusznie podważa dorobek rzemieślniczy kolegi Konikowskiego w wydaniu książek o tematyce około szachowej. Właśnie w dziedzinie wiedzy szachowej arcymistrz Mateusz Bartel bije kolegę Konikowskiego na głowę.

Profesjonalny amator Mateusz Bartel nie powinien wypowiadać się na temat pisania książek, ponieważ w tej dziedzinie nie ma żadnego doświadczenia. Określenie Redaktora Szachy Szachy, kolegi Piotra Kaczorowskiego „tematyka około szachowa” jest wzięte z sufitu, gdyż książki Jurka Konikowskiego dotyczą strictly szachów i nie ma tu miejsca na słowo „około”. Słowo „około” pasuje do książek pseudo-dziennikarza szachowego Krzysztofa Pytla (oficjalnie pobiera emeryturę szachową, ciekawe od kogo) i do szachowych komentarzy Redaktora Szachy Szachy, kolegi Piotra Kaczorowskiego. Najzabawniejsze jest to, że Redaktor Szachy Szachy (albo, jak kto woli, Masło Maślane) wypowiada się na temat wiedzy szachowej, zwłaszcza że znakomity rosyjski trener polskiej kadry narodowej wyraźnie powiedział, że motłoch szachowy poniżej 2300 nie powinien się w ogóle wypowiadać. A więc, Piotrze, podkul ogon i przestań ujadać. Tytuł arcymistrza, zwłaszcza słabego, nie świadczy o wiedzy szachowej, ale za to upoważnia do uzyskania tytułu polskiego instruktora szachowego. Jerzy Konikowski, pisząc +100 książek, wykazał się znacznie większą wiedzą szachową, niż dwukrotnie wykreowany mistrz Polski. Poza tym Jurek Konikowski był przez wiele lat graczem korespondencyjnym i problemistą. Nasuwa się pytanie: o jakiej wiedzy pisze nasz bezcenny Redaktor Szachy Szachy?

I na koniec bardzo mi się podoba, iż arcymistrz Mateusz Bartel nie porusza wątku przesiedlenia się rodziny kolegi Konikowskiego do Hamburga. Sam wyjazd wymagał kilku cudów, nie mówiąc już o zatrudnieniu kolegi Konikowskiego na wyższej uczelni bez wyższego wykształcenia. I dobrze, po co grzebać się w sprawach nieczystych, prawda?

Hipokryzja Redaktora Szachy Szachy, kolegi Piotra Kaczorowskiego nie zna granic, a jego głupota, gdyby umiała fruwać, to byłaby gołębicą. Kolego Piotrze Kaczorowski, zajrzyj do swojego pisemka Nr 78-2002. Dla niewtajemniczonych: w tymże numerze ukazał się artykuł Jerzego Konikowskiego dotyczący historii jego wyjazdu do RFN. Jurek jest dyskretny i nie przytoczył w tym artykule nazwisk ludzi, którzy przyczynili się do jego wyjazdu. Ja nie mam takich obiekcji. Wtedy grałem w Polsce w szachy i byłem zorientowany, co się działo. Jurek i ja opuściliśmy Polskę mniej więcej w tym samym czasie, a polska ekipa jadąca na turniej do Austrii zapytała mnie w Wiedniu, czy wyjechaliśmy razem.

Redaktor Szachy Szachy, jak zwykle, mija się z prawdą. Jurek nie wyjechał do Hamburga i prawdopodobnie pozostałby w Polsce, gdyby aktualny wiceprezes d/s sportowych PZSzach Włodzimierz Schmidt, wtedy szef rady zawodników, Hanna Ereńska, wtedy szefowa rady zawodniczek i Zbigniew Czajka, kierownik wyszkolenia nie zagłosowali przeciwko wyjazdowi Jurka jako trenera Małgosi Wiese na turniej na Węgrzech. Małgosią Wiese opiekował się Julian Gralka, a ojciec Małgosi zaproponował Jurkowi - doceniając jego umiejętności trenerskie - żeby pomógł w szkoleniu Małgosi. Ówczesny sekretarz PZSzach, Jan Eberle, zaproponował Jurkowi w zamian do wyboru jakikolwiek zagraniczny turniej. Jurek mógł załatwić sobie zaproszenie na turniej w Dortmundzie, więc wybrał ten turniej, tym bardziej, że w Niemczech przebywała na urlopie jego żona z córką i taka jest prawda o wyjeździe Jurka.

Jurek to docenił i później wielokrotnie pomagał m.in. Schmidtowi i Ereńskiej w przyjazdach na turniej w Dortmundzie.

Polacy-szachiści mieszkający poza Polską chętnie by pomagali polskim zawodnikom, jeśli chodzi o ich udział w zagranicznych turniejach, ale odstrasza ich polityka obecnego zarządu PZSzach. Przykładem korzystania z tej pomocy może być Aleksander Wojtkiewicz. Z tej pomocy skorzystał też w USA Zbigniew Czajka z drużyną juniorów. Zbigniewa Czajkę bardzo mile wspominam, gdyż był bezinteresownie oddany polskim szachom.

Mam nadzieję, że te „nieczyste sprawy” zostały przeze mnie jasno przedstawione i Redaktor Szachy Szachy, kolega Piotr Kaczorowski przestanie pod wieloma nickami ujadać, jak to Jurek Konikowski jest Niemcem i przestanie używać pojęcia „Volksdeutsch”, którego nie rozumie. Ale czego można wymagać od zlewa usuniętego z wojska za molestowanie.

Piotr Kaczorowski a Wojtaszek Comarch Cracovia Team

Ocena użytkowników:  / 5

Redaktor Szachy Szachy, kolega Piotr Kaczorowski atakuje Jurka Konikowskiego, ale okazuje się, że podziela jego poglądy. Piotr Kaczorowski napisał:

Wojtaszek Comarch Cracovia Team

12.06.2011 14:05 Ciekawych rzeczy się dowiadujemy. Oto Polski Związek Szachowy opracował wieloletni plan szkoleniowy dla najbardziej uzdolnionych szachistów młodego pokolenia w kraju pod patronatem obecnie 24 szachisty świata, aktualnego wicemistrza Europy Arcymistrza Radosława Wojtaszka. Szachista jest również współpracownikiem aktualnego Mistrza Świata w Szachach Viswanathana Ananda. Ciekawe, iż związek się tym planem, jego opracowaniem w ogóle nie chwali. Kto go opracował? Osobiście wątpię w jego istnienie. Nie wiadomo, na czym ma polegać patronat Radosława Wojtaszka. Arcymistrz Radosław Wojtaszek jest u progu swojej kariery szachowej i powinien się nią osobiście zająć, a nie sprawami postronnymi dla jego kariery. Powinien w tym otrzymać największą pomoc od związku. Tak Radosław Wojtaszek powinien otrzymać. Dzięki swojej postawie, wybitnej inteligencji, pracowitości i talentowi Radek Wojtaszek jest doskonałym wzorem do naśladowania dla młodszych koleżanek i kolegów. Należy się bardzo cieszyć, iż w postawie Radosława Wojtaszka, w jego charakterze zaszły bardzo pozytywne zmiany. Cieszymy się, iż nie ma już problemów z alkoholem. Cieszymy się z radykalnego wzrostu IQ naszego arcymistrza oraz z uzupełnienia wykształcenia. Grupa najzdolniejszych szachistów młodego pokolenia nazywać się będzie właśnie imieniem najwybitniejszego szachisty w powojennej historii kraju, który w wieku 21 lat został zauważony przez Mistrza Świata Viswanathana Ananda i jako członek zespołu „Team Anand” dwukrotnie zdobył z nim mistrzostwo świata w szachach. Dziś ten model współpracy zamierza powtórzyć na krajowym podwórku. Trochę się dziwimy, ponieważ myśleliśmy, iż najwybitniejszym powojennym arcymistrzem jest Bartłomiej Macieja. Nie wiedzieliśmy, ale się cieszymy niezwykle, iż Team Anand dwukrotnie zdobył drużynowe mistrzostwo świata.Celem programu jest wykorzystanie doświadczenia młodego arcymistrza na rzecz młodszych kolegów i koleżanek, tak aby w przeciągu najbliższych kilku lat osiągnęli podobne wyniki sportowe oraz uzupełnili skład drużyny narodowej, tak aby nawiązała ona do przedwojennej tradycji polskich szachów i zdobywała medale na Olimpiadzie Szachowej. Piękny cel. Należy tylko przyklasnąć i pogratulować. Do aktualnego wicemistrza Europy, sekundanta Mistrza Świata Viswanathana Ananda, 24-letniego arcymistrza z Kwidzyna Radosława Wojtaszka dołączyła trójka najbardziej utalentowanych polskich szachistów najmłodszego pokolenia. Grupa ta została wyselekcjonowana w oparciu o dotychczasowe wyniki sportowe oraz potencjał na przyszłość.

Do grupy należą Darek Świercz, który objęty jest patronatem firmy Microsoft. Nigdy nie znane były szczegóły tego patronatu, nie wiadomo, na co konkretnie szły pieniądze sponsora. Cisza dotyczyła trenerów młodego szkoleniowca. Nie wiadomo też, czy sponsor będzie dalej dawał pieniądze, chyba tak, bo reklamę ciągle dostaje. Ale nie będzie kolizji interesów? Jaka będzie nazwa? Microsoft Wojtaszek Comarch Świercz Cracovia Team? Zobaczymy. Drugą osobą jest Ola Lach, która miała wybitne wyniki w ME i MŚ juniorek, chociaż ubiegły sezon nieco słabszy. Jest studentką słynnej akademii Anatola Karpowa w Olkuszu. Czy tamtejsi wykładowcy już się do niczego więcej nie nadają? Wątpię, są doskonali, sami o tym mówili i pisali. Boję się, iż mogą powstać konflikty kompetencji. I wreszcie Jan Krzysztof Duda, którego prowadzili kolega Irlik i Leszek Ostrowski. Tu nie ma żadnych wątpliwości. Jasiowi należy się pomoc związku. Moim zdaniem brakuje w tej grupie Kamila Draguna. Trenerzy Wojtaszek Comarch Cracovia Team Czwórka zawodników została uzupełniona przez sztab trenerski prowadzony przez arcymistrza Grzegorza Gajewskiego (ur. 1985), który jednocześnie jest osobistym sekundantem Radosława Wojtaszka oraz aktualnie drugiego i trzeciego zawodnika na polskiej liście rankingowej – arcymistrzów Bartosza Soćko (ur. 1978) oraz Kamila Mitonia (ur. 1984), a także arcymistrza Artura Jakubca (ur. 1973), byłego trenera Radosława Wojtaszka i Dariusza Świercza, a obecnie Aleksandry Lach. Zrozumiałem, iż to są trenerzy. Ale tak naprawdę nikt z nich nie jest trenerem. Tylko Artur Jakubiec jest szkoleniowcem - ma uprawnienia instruktora szachowego. Instruktorem jest także Bartosz Soćko, ale piłki kopanej. Poziom ogólnego wykształcenia także nie budzi zachwytu. Należy podkreślić, ich szachy to nie tylko pogłębianie znajomości debiutów, to prawdziwy trening. A kwalifikacji do trenowania innych brak. Doświadczenia też.

Dariusz Świercz będzie walczył o złoto podczas Mistrzostw Świata do lat 20 w Indiach, a Aleksandra Lach oraz Jan Krzysztof Duda jesienią wystartują w Mistrzostwach Świata juniorów w Brazylii. W drugiej połowie sierpnia odbędzie się najbardziej prestiżowa impreza szachowa na świecie – finał Pucharu Świata, w której to imprezie wystartuje Radosław Wojtaszek oraz Bartosz Soćko. To w końcu są to trenerzy czy zawodnicy? Kto kogo, kiedy i w jaki sposób ma
trenować? A teraz już na poważnie, bez nutki ironii. Wszyscy wyżej wymienieni zawodnicy (poza arcymistrzem Arturem Jakubcem, który praktycznie zakończył karierę zawodniczą) mogą i powinni grać jeszcze lepiej w szachy. Wszyscy oni potrzebują trenerów, którzy zachęcą ich do ciężkiej pracy i pokierują nimi. Jeszcze mogą odnosić wielkie sukcesy. Są znakomitymi graczami, mają wielkie rezerwy, są jeszcze wystarczająco młodzi. Ale nie powinni się rozdrabniać i trenować innych, nawet najbardziej zdolnych młodych zawodników. Tego po prostu nie umieją. Tego dopiero muszą się nauczyć. Także Radosław Wojtaszek tego nie umie. Arcymistrz Radosław Wojtaszek nigdy nikogo nie trenował. Nie trenował też nigdy Ananda. Kto mówi, pisze takie brednie, albo świadomie kłamie, albo niewiele orientuje się w otaczającej go rzeczywistości. Prawdą jest, iż arcymistrz Radosław Wojtaszek przyczynił się do dwóch tytułów mistrza świata Ananda. Prawdą jest jednak, iż go nie trenował, tylko wykonywał pracę analityczną. Wykonywał ją samodzielnie, znakomicie, perfekcyjnie.Analizował pozycje, które zlecił mu sztab Ananda. Po arcymistrzowsku wykonywał zleconą pracę. Ale Ananda nie trenował. Nie na tym polega trening.

Pod tym tekstem móglbym się podpisać, bo mam podobne zdanie. Trzy dni wcześniej na blogu Jerzego Konikowskiego ukazał się bardzo podobny tekst, wprawdzie bez dodatkowych aluzji na temat wykształcenia wszystkich trenerów i uprawnień trenerskich, czy alkoholizmu Wojtaszka. Ja bym tu jeszcze dodał, że nie bez powodu Wojtaszek ma wśród swoich kolegów ksywkę „Kurzy Móżdżek”. Jako jedyny napisałem, że wysoki ranking był skutkiem długiej absencji na turniejach i jego gra zaskoczyła chwilowo jego przeciwników. Po tym zaskoczeniu okazało się, że Wojtaszek nie jest tym, kim go przedstawia PZSzach. Aktualnie jego ranking wynosi 2683, a Polski Związek Szachowy wysłał go na dość słaby turniej na Węgrzech, gdzie odrobił częściowo straty rankingowe. Nadmieniam, że był jedynym zawodnikiem z rankingiem +2700 z dość dużą przewagą rankingową nad pozostałymi uczestnikami. Manipulacja rankingiem Wojtaszka przez PZSzach jest też widoczna przy opóźnieniu wysłania do FIDE protokołu z turnieju w Lublinie.

Jedyny tytuł mistrza Polski Wojtaszka został zdobyty w podejrzanych okolicznościach, tak samo jak dwa pierwsze tytuły Bartla, więc nazywaniem go przez propagandę PZSzach i rzecznika obory Prezesa-Marzyciela najlepszym polskim zawodnikiem powojennym jest mocno przesadzone. Wojtaszek nigdy nie osiągnąl i nie osiągnie wyników Bogdana Śliwy.

Piotr Kaczorowski uderza zza węgla

Ocena użytkowników:  / 1

 

W dniu 14.06.2011 Redaktor Szachy Szachy, kolega Piotr Kaczorowski napisał:

Konikowski nokautuje Bartla

14.06.2011 16:46Od kilku tygodni trwa zażarta dyskusja między kolegą Konikowskim i arcymistrzem Mateuszem Bartlem. Niestety racja jest po stronie kolegi Konikowskiego. Ale do meritum. Arcymistrz Mateusz Bartel zachwala wwniebogłosy obecny zarząd i zakazuje jakiejkolwiek krytyki. Atakuje kolegę Konikowskiego ciosami poniżej pasa i ... nie trafia. Arcymistrz Mateusz Bartel nie powinien w ogóle oceniać obecnego zarządu, ponieważ stawia się w niezręcznej sytuacji. Od jakiegoś czasu, jego młodszy brat Michał jest pracownikiem biura związku. Koledze Konikowski trudno jest zarzucić prywatny interes w krytyce zarządu. Arcymistrz Mateusz Bartel nie powinien wypowiadać się na tematy trenerskie, ponieważ nie ma o tym pojęcia. Według mojej wiedzy zdobył zupełnie inne wykształcenie. Tu wiedza i umiejętności kolegi Konikowskiego są wyższe. Arcymistrz Mateusz Bartel ma rację, iż mieszkaniec Niemiec, kolega Konikowski nie powinien się wtrącać do spraw polskich szachów. Arcymistrz Mateusz Bartel powinien to wyrazić mocniej - niech Niemiec dba o niemieckie szachy. Tak, Niemiec, bo kolega Konikowski ma obywatelstwo niemieckie. Niesłuszny jest zarzut arcymistrza Mateusza Bartla, iż kolega Konikowski nie ma osiągnięć trenerskich. Arcymistrza Mateusza Bartla nie było wtedy na świecie, gdy kolega Konikowski wychował plejadę częstochowskich mistrzów międzynarodowych, kilku reprezentantów kraju. Kolega Konikowski ma udział w zdobyciu brązowego medalu olimpijskiego przez nasze panie. Ponadto, kolega Konikowski wydawał pożyteczny biuletyn szkoleniowy, gdy był trenerem związkowym. Niesłuszna jest opinia, iż wszystko jest cacy w polskich szachach. Idzie na lepsze, są pozytywne zmiany, ale wiele pól pozostało zachwaszczonych. Ale to wymaga osobnych tekstów. Natomiast arcymistrz Mateusz Bartel słusznie podważa dorobek rzemieślniczy kolegi Konikowskiego w wydaniu książek o tematyce około szachowej. Właśnie w dziedzinie wiedzy szachowej arcymistrz Mateusz Bartel bije kolegę Konikowskiego na głowę. I na koniec bardzo mi się podoba, iż arcymistrz Mateusz Bartel nie porusza wątku przesiedlenia się rodziny kolegi Konikowskiego do Hamburga. Sam wyjazd wymagał kilku cudów, nie mówiąc już o zatrudnieniu kolegi Konikowskiego na wyższej uczelni bez wyższego wykształcenia. I dobrze, po co grzebać się w sprawach nieczystych, prawda?

Po dwóch tygodniach chora wyobraźnia kolegi Redaktora Szachy Szachy wyprodukowała kolejny post „Pojedynek Bartla z Konikowskim – podsumowanie”, do którego ustosunkowałem się poprzednio.

Tytuł „Konikowski nokautuje Bartla” jest mylący, bo sugeruje, że Redaktor Szachy Szachy wreszcie napisał coś pozytywnego o Jurku Konikowskim. Mylna sugestia – Redaktor Szachy Szachy, kolega Piotr Kaczorowski dołączył do kliki Sielickiego (klubowego kolegi) w atakach na znanego w światowym środowisku szachowym Jurka Konikowskiego (to właśnie jest przyczyną wściekłej zawiści kolegi Piotra Kaczorowskiego, Redaktora Szachy Szachy).

Niesłuszny jest zarzut arcymistrza Mateusza Bartla, iż kolega Konikowski nie ma osiągnięć trenerskich. Arcymistrza Mateusza Bartla nie było wtedy na świecie, gdy kolega Konikowski wychował plejadę częstochowskich mistrzów międzynarodowych, kilku reprezentantów kraju. Kolega Konikowski ma
udział w zdobyciu brązowego medalu olimpijskiego przez nasze panie. Ponadto, kolega Konikowski wydawał pożyteczny biuletyn szkoleniowy, gdy był trenerem związkowym.

Jedyna pozytywna opinia kolegi Piotra Kaczorowskiego, Redaktora Szachy Szachy, ale z faktami się nie dyskutuje, co napisałem na jego forum w podobnej sytuacji.

Część szachowa forum kolegi Piotra Kaczorowskiego jest prowadzona przez kilka nicków kolegi Piotra Kaczorowskiego. Preferowane są jednozdaniowe posty. Przykład z forum Piotra Kaczorowskiego:

Wiktor: Arcymistrz dużo chwalebnych rzeczy pisze o związku. I obraża krytyków. Czy to ładnie?

Teodor: O czym Ty piszesz, przecież Mateusz jest z Polonii.

Wiktor: Ale Wrocław obecnie.

Marcin: Sugerujecie, że porzucił już karierę szachową?

Leo: Na to wygląda.

Neo: Bartel dobrze się zapowiadał jako junior. Teraz stoi w miejscu.

Devil: Mateusz to mój człowiek. Wie, co robi.

Neo: Obawiam, się, że nie do końca wie.

Neo: Nie ma kwalifikacji na rzecznika. Nie jest z zawodu dziennikarzem.

Tytus: Bartel chwali Gajewskiego jako krupnego teoretyka. A pamiętamy ich miniaturę z Krakowa, prawda?

Agortini: Ta partia się nie liczy, bo nie była grana w rzeczywistości.

itd.

Drogi Piotrusiu, w swoich e-mailach do Gali sam przyznałeś się do multinikowania. Zresztą wyrzuciłeś ją, gdy Ci napisała „Piotrusiu, Twoje forum śmierdzi”. Przy okazji – Twój użytkownik, którego pochowałeś, zet żyje i ma się dobrze, Knight nigdy nie był Jurkiem Konikowskim. Czego można wymagać od zlewa wyrzuconego z wojska za usiłowanie gwałtu?

Właściwie powinienem, Redaktorku, nazywać Cię „Cry Baby” Redaktor Szachy Szachy z powodu Twojej rozpaczy, że Bartłomiej Macieja zajął Twego ulubionego nicka „Kaczorek”, przez co nie mogłeś zostać użytkowniekm forum miernoty polskich szachów Bartłomieja Maciei, byłego administratora i sekretarza ACP.

Nawiasem mówiąc, nie jesteś odosobniony, Bartłomiej Macieja pisał przez długi okres czasu jako „Dolek”. Były administrator strony PZSzach, Paweł Suwarski, pod kilkoma nickami atakował wulgarnie swoich przeciwników. Znikał, gdy nick został rozszyfrowany. Paweł Suwarski, który wstydzi się swojej pracy na Zamku Królewskim, nie wstydził się przeprosić Jurka Konikowskiego za udostępnienie adresów IP. Udostępnianie adresow IP jest karalne.

Jak widać, to Ty i Tobie podobni atakują „zza węgła”.

Redaktor kolega Piotr Kaczorowski kłamie

Ocena użytkowników:  / 0

Ze strony Piotra Kaczorowskiego:

Kolega Konikowski kłamie

21.07.2011 12:29Uważny kolega Konikowski odpowiedział mi: Po udanym debiucie pracą „Gram 1.e4” wydawnictwo „Piotruś” zaproponowało mi napisanie książki testowej o końcówkach wieżowych. Wzorcem miały być podobne książki wydane przeze mnie w Niemczech i polska pozycja „Sprawdź się w końcówkach taktycznych” „Jak grasz wieżówki” były moją ostatnią książką dla wydawnictwa „Piotruś”.
Jednocześnie kolega Konikowski zamieścił obraz okładki, na którym się znajduje:
ISBN 83-905002-2-1
Rozkodujmy. ISBN to międzynarodowy kod. 83 oznacza Polskę. 905002 oznacza wydawnictwo, w tym przypadku moje. 2 oznacza trzecią pozycję w kolejności wydaną. Numerujemy od zera do dziewięciu. Ostania cyfra 1 jest liczbą kontrolną, pozwalającą ustalić, czy w zapisie kodu nie ma błędu.
Oznacza to, iż wieżówki były trzecią książką wydaną przeze mnie. Pierwszą była Olimpiada, drugą podręcznik kolegi Kotowa. "Gram 1.d4!" musiało być wydane później. I tak było. Czemu kolega Konikowski kłamie? Nie wiem.

Kłamstwo, Redaktorze Szachy Szachy, kolego Piotrze Kaczorowski. Znam Jurka i wszystkie książki, które wydał. Nigdy nie napisał książki „Gram 1.d4!”. Czy teraz dowiemy się, że ja kłamię? Na wszelki wypadek zamieszczam link do wszystkich książek Jerzego Konikowskiego.

I na koniec bardzo mi się podoba, iż arcymistrz Mateusz Bartel nie porusza wątku przesiedlenia się rodziny kolegi Konikowskiego do Hamburga.

Redaktorze kolego, jak arcymistrz Mateusz Bartel może poruszyć wątek przesiedlenia się rodziny Jurka Konikowskiego do Hamburga, skoro to nigdy nie nastąpiło. I znów, Redaktorze Szachy Szachy kłamiesz!

Mogę udowodnić, że Jurek Konikowski posiada polski dowód osobisty i mieszkanie w Wałbrzychu, więc paplanie Redaktora kolegi Piotra Kaczorowskiego poostaje tylko bla-bla.

Nie są to jedyne kłamstwa Redaktora kolegi Piotra Kaczorowskiego, ale o tym będzie później.